Odnowa w Duchu Świętym

  • slide odnowa 01
  • slide odnowa 02
  • slide odnowa 03
  • slide odnowa 04
  • slide odnowa 06
grupa brazowa baner
 O naszej wspólnocie
odnowa baner
Diakonie
msza o uzdrowienie
Najbliższa: 26 IV 2017
Drukuj

Świadectwo drugie

Duch Święty uzdrowił moje małżeństwo.

Mam na imię Sylwia. Jestem mężatką i mam dwoje dzieci. 17 maja 2008 roku brałam udział w VI Kongresie Odnowy w Duchu Świętym na Jasnej Górze i tam wydarzył się wielki cud w moim życiu. Teraz mogę powiedzieć, że nie tylko jestem w Odnowie ale również jej doświadczam. W zasadzie już od samego początku przeżywałam moje małżeństwo jako jedno wielkie rozczarowanie. Doznałam kilku zranień i nie umiałam już kochać mojego męża. Przestałam więc budować jakiekolwiek relacje małżeńskie. Moje małżeństwo zaczęło wydawać mi się największą porażką w moim życiu. A co za tym idzie pojawił się smutek , złość i rozpacz. Wszystko to trwało kilka lat, podczas których doświadczałam wyczerpującej codziennej wewnętrznej walki duchowej. I choć jako katoliczka wiedziałam, że należy kochać i przebaczać, to nie potrafiłam nic zmienić. W końcu wszystko to doprowadziło mnie do depresji. Cierpiał mój duch i moje ciało.

Cały czas byłam skupiona tylko na swoim bólu ale na szczęście było jeszcze coś czego pragnęłam bardziej aniżeli szczęśliwego małżeństwa. Pragnęłam życia wiecznego. Ale nie można być zbawionym nie kochając. Będąc świadoma kryzysu dzisiejszej rodziny tym bardziej nie chciałam zawieść Jezusa. Wiedziałam, że jest tylko jeden lekarz, który może mnie uleczyć - JEZUS CHRYSTUS. Wtedy On w trosce o mnie postawił na mojej drodze osobę, która zaprosiła mnie do Odnowy i choć zawsze należałam do jakichś grup przykościelnych, nie wiedziałam za bardzo na czym ona polega. Kiedy w maju 2008 były zapisy na wyjazd na coroczny Kongres Odnowy do Częstochowy, nie byłam zbyt chętna by tam pojechać. Mimo nawet zapowiedzi obecności wyjątkowego Gościa tego Kongresu - Ojca Rufusa Pereiry - egzorcysty z Indii o szczególnym darze modlitwy wstawienniczej nadal się nie zapisałam. Ale gdy wyszłam ze spotkania miałam silne przekonanie, że gdybym kogoś takiego spotkała to moje życie nie byłoby już takie same. Gdy następnego dnia dostałam telefon z propozycją odebrania z lotniska i zawiezienia do Częstochowy wyżej wymienionego kapłana, od razu odczytałam to za znak Boży. Oczywiście zgodziłam się i z radością czekałam na ten dzień.